zrozumiałam, że umrę
Dzisiaj pierwszy raz spadłam ze ścianki wspinaczkowej. Nagle obie nogi się zsunęły, a wraz z nimi ja. I spadałam. Bum o ścianę, krew, zdarta ręka i tętno przyspieszone do granic możliwości. Tyle tych upadków w tym tygodniu, że aż sama jestem w szoku.
Naprawdę ciężko jest się pozbierać po przerwie świątecznej. Jakoś mi się udaje, ale zarywam nocki, a kiedyś tego nie robiłam. Nadal bez pracy, nadal bez pieniędzy. Priim, co się z Tobą dzieje?
Uniosłam głowę i wtedy zrozumiałam, że umrę. Gardło ściśnięte, wypiłam trochę soku pomarańczowego. 'Boże, ja nie chcę umierać'. Pierwszy raz zrozumiałam, że umrę. Że moje życie tutaj się skończy. A co, gdybym umarła właśnie w tamtym momencie? Słodycz białości, ja na tej wersalce, w komicznej czapeczce, ze złotym cieniem na powiekach, godzina 4:34.
Dużo tych upadków. Wszystko jakoś tak mija, przesuwam się dyskretnie po tych dniach zimnych, bo tych nocach lodowatych, spaceruję między tygodniami wydłużonymi, mgliste poranki bez cienia rozkoszy, popołudnia wypełniona słodyczą nicości, wieczory osnute tajemnicą i myślami niewypowiedzianymi. Kto by pomyślał, że ten nowy rok będzie dla mnie tak inny. Jakbym była inny człowiekiem. Jakbym obudziła się tamtego ranka w łóżku nieswoim, dnia 1 stycznia, jakby tego dnia oczy otworzyła już inna dziewczyna. Jestem inna.
to tyle na dzisiaj.
Naprawdę ciężko jest się pozbierać po przerwie świątecznej. Jakoś mi się udaje, ale zarywam nocki, a kiedyś tego nie robiłam. Nadal bez pracy, nadal bez pieniędzy. Priim, co się z Tobą dzieje?
Uniosłam głowę i wtedy zrozumiałam, że umrę. Gardło ściśnięte, wypiłam trochę soku pomarańczowego. 'Boże, ja nie chcę umierać'. Pierwszy raz zrozumiałam, że umrę. Że moje życie tutaj się skończy. A co, gdybym umarła właśnie w tamtym momencie? Słodycz białości, ja na tej wersalce, w komicznej czapeczce, ze złotym cieniem na powiekach, godzina 4:34.
Dużo tych upadków. Wszystko jakoś tak mija, przesuwam się dyskretnie po tych dniach zimnych, bo tych nocach lodowatych, spaceruję między tygodniami wydłużonymi, mgliste poranki bez cienia rozkoszy, popołudnia wypełniona słodyczą nicości, wieczory osnute tajemnicą i myślami niewypowiedzianymi. Kto by pomyślał, że ten nowy rok będzie dla mnie tak inny. Jakbym była inny człowiekiem. Jakbym obudziła się tamtego ranka w łóżku nieswoim, dnia 1 stycznia, jakby tego dnia oczy otworzyła już inna dziewczyna. Jestem inna.
to tyle na dzisiaj.
Komentarze
Prześlij komentarz