słoneczny krąg sceniczny
Ostatnie tygodnie... Ciężko.
Zatapiałam się w żalu, że nie będę miała gdzie mieszkać. Że w ciągu kilku tygodni nagle okazało się, że nie mam mieszkania w Warszawie, że od października nie mam, gdzie wracać na noc
i, że absolutnie nie powinnam mieć o to żalu. Tyrałam w robocie, bo zaczął się sezon letni, a dla baristy to dosyć ciężki okres. Wracałam do domu i nie miałam siły się uczyć. Nie miałam siły patrzeć na te notatki, na prezentacje, na te wszystkie podręczniki. Hektolitry kawy, trzy, cztery godziny snu, zmęczenie, bóle brzucha (koszmarne). Ale zdałam sesję. Niektóre przedmioty (trzy? cztery?) ledwo, bo uczyłam się w dzień egzaminów (bo wcześniej nie miałam siły). Ale zdałam. I można oficjalnie powiedzieć, że jestem studentką drugiego roku. Wow, chociaż ja przetrwałam, nie?
Płakałam trzy dni. Nie wiem, czy to dużo, czy to mało. Dzisiaj nie mogłam płakać, bo byłam w pracy przez dziesięć godzin. Zresztą, co za różnica. Miłości nie mierzy się ilością łez. A czym?
Five hundrend twenty five thousand
six hundred minutes
Five hundrend twenty five thousand
moments so dear
Five hundrend twenty five thousand
six hundred minutes
How do you measure, measure a year
In daylights, in sunsets, in midnights,
in cups of coffee, In inches, in miles
in laughter in strife,
In Five hundrend twenty five thousand
six hundred minutes
How do you measure a year in the life
How about Love
six hundred minutes
Five hundrend twenty five thousand
moments so dear
Five hundrend twenty five thousand
six hundred minutes
How do you measure, measure a year
In daylights, in sunsets, in midnights,
in cups of coffee, In inches, in miles
in laughter in strife,
In Five hundrend twenty five thousand
six hundred minutes
How do you measure a year in the life
How about Love
Wiecie, chce mi się płakać. Chce mi się płakać z żalu, że tutaj jestem, że to wszystko się tak skończyło. Chcę płakać z żalu, że moja przeszłość wygląda tak, jak wygląda. Z żalu, że pojawili się w moim życiu niektórzy ludzie i, że nie miałam siły im odmówić. To głupie. Po co żałować. Ale czuję się tak oszukana.
I wiem, że teraz jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Naprawdę. Nigdy w życiu nie było mi tak z kimś dobrze. Moja przeszłość nie jest w stanie nawet w 0,0001% dorównać temu, co jest teraz. Nikomu nigdy tak na mnie nie zależało. Nigdy nie czułam się tak kochana. Nikt mnie nigdy tak nie akceptował.
i jakoś trzyma mnie to, że za 2 miesiące będę w Walencji,
a za dwa miesiące i dwa dni będę spacerować ulicami Barcelony.
i spełnię swoje marzenie.
xx
Komentarze
Prześlij komentarz