*******



Godzina 14;59. Słodki smak cappuccino posłodzonego jedną saszetką cukru, stukanie obcasów o chodnik na warszawskiej starówce. Wzrost metr osiemdziesiąt, długie nogi w obcisłych spodniach. Usta zakryte czarnym szalem, jedna dłoń schowana w kieszeni kurtki kupionej za kilka złotych w second-handzie. Podmuchy wiatru rozwiewające pofarbowane włosy. Trochę złotego cienia na powiekach, rzęsy pociągnięte tuszem. Idzie. Nikt nie patrzy, nikt nie widzi. Idzie powoli, w końcu nie ma gdzie się spieszyć. Dwie godziny przerwy. Po chwili słodki smak rogalika z czekoladą. Poziom cukru wzrośnie dwukrotnie ponad normę. Przewidywana cukrzyca drugiego stopnia w wieku lat 28. Zaraz czuje ciepło bijące od kaloryfera. Nagle nie potrzebuje już kurtki, ani tego czarnego szala. Siada. Siada przy stoliku, podłącza zepsuty telefon do ładowarki, ładowarkę do kontaktu, pstry pstryk, prąd. Siedzi, włącza niebieskiego laptopa i pisze. Co pisze? Właśnie to.

*

Poziom planowania mojego życia musiał wzrosnąć do perfekcji wraz z przeprowadzką do Warszawy. Praca, studia, rachunki. Ciągle coś do zrobienia, ciągle coś do załatwienia, a to wszystko musiałam ogarniać sama. Cóż, każdy moment mojego życia musi być produktywny. Musi coś dawać. Kiedy ostatnio miałam pierwsze od dawna wolne okienko- nie musiałam nic zrobić na dzień kolejny i kolejny po kolejnym, nie wiedziałam, co zrobić. Zapomniałam co to znaczy odpoczynek?
Nie, to nie tak. Po prostu staram się, żeby nie marnować czasu. Kiedy przyjechałam do Torunia, chciałam spędzić każdą minutę w odpowiedni sposób. Nie chciałam leżeć przed telewizorem, oglądając bezsensowne programy. Nastawiałam budzik na 8:30, wstawałam i robiłam wszystko, byleby tylko nie marnować czasu.
Tak. Nienawidzę marnować czasu. Męczy mnie marnowanie czasu. A co ciekawego, nawet nie zdaję sobie sprawy, jak często to robię. Hej, właśnie przeglądałaś Instagrama przez poł godziny. Jaką mądrość życiową z tego wyciągnęłaś? Może to ze zmęczenia. Wracam i próbuję odpoczywać. Przeglądam głupie filmiki, zdjęcia. Uczę się. Wow, ja się uczę. Kiedy myślę o liceum… Myślę, że nie wykorzystałam dobrze tego czasu. Myślę, że całe trzy lata chciałam coś zrobić, zmotywować się, dokonać czegoś niesamowitego, czegoś, co dałoby mi radość, z czego mogłabym być dumna. I chyba cały czas byłam na to wszystko zbyt zmęczona. A może po prostu nie tego chciałam?

*

Mogłabym napisać teraz wiele rzeczy o swoim świecie wewnętrznym, o tym, co czuję, co te 15 dni zmieniło w moim życiu. Ale…

*

Idealne życie warszawskiej dziewczyny.
poranek: wstaje trzy godziny przed wyjściem, idzie biegać, ćwiczy jogę, na śniadanie bomba witaminowa, zdrowy koktajl, kilka pigułek na wzmocnienie, radio gra, ona śpiewa, wychodzi z idealnym makijażem, idealnie ubrana, wszystko dopasowane, a jej wcale nie jest zimno, a wygląda zachwycająco
po wyjściu: kawa na wynos na mleku sojowym z cukrem trzcinowym, może gofry w Starbucksie, te z karmelem- przecież dzisiaj rano trochę schudła, jedzie samochodem, nie ma korków, idzie na swój idealny wydział, jest przygotowana
Obiad/lancz/lunch: restauracji, a może jakaś zdrowa kanapka (sandwich), no chyba, że miała czas na przygotowanie pudełka z sałatką z oliwkami, oliwą, sosem vinegret, pomidorami i mozzarellą, może druga kawa, a może herbatka w Green Cafe Nero- stać ją
popołudnie: kończy o idealnej godzinie, wraca do domu, ogląda seriale, pije herbatkę ziołową (dba o zdrowie i oczyszczanie organizmu), ma idealnego chłopaka, który czasem pod kocem leży z nią, kiedy jest zima, to razem piją gorącą czekoladę, on tak samo przystojny, jak ona piękna
kolacja: oczywiście zjedzona do 18:00, lekka
wieczór: trochę nauki, bo skądś jej mądrość i wiedza muszą się brać, kolejna herbata, a potem wyjście ze znajomymi na wino (ewentualnie piwo, ale tylko Kraftowe).
wakacje: za granicę, stać ją, hotel, basen, palące słońce sprawia, że je skóra staje się cudownie brązowa, może przeżywa wakacyjny romans, a może siedzi z chłopakiem (idealnym) pod palmami
śmierć: zakopana gdzieś obok tysiąca innych ludzi, tak samo blada, a po kilku miesiącach, latach, tak samo staje się kościotrupem.

Życie nieidealnej dziewczyny
Śniadanie: nie ma czasu, czasami trzy łyki kawy rozpuszczalnej
po wyjściu: autobus w korku, metro zapchane ludźmi, trzy przesiadki
obiad: brak
popołudnie: powrót paralelnie do dojazdu (para ir)- trzy przesiadki, ludzi trochę mniej niż rano
wieczór: próbuje coś zjeść, zasypia wcześnie

Chciałabym, żeby więcej ludzi znało to miejsce, ale z drugiej strony się tego boję.
Ayyy, hombre, aprecia mi arte

Więcej wieczorem.

xx


Komentarze

  1. Unikanie marnowania czasu to na pewno coś pozytywnego, ALE nie zawsze. Uważaj, żeby nie popaść skrajność, bo wydaje mi się, że jesteś bliska ku temu, a jeżeli się to stanie, to prawdopodobnie dostaniesz obsesji na tym punkcie i zniszczysz się. Obijanie się, robienie totalnie bezproduktywnych, a nawet szkodzących sobie samemu czynności - to coś, co moim zdaniem powinno być obecne w życiu każdego człowieka. Nadnaturalne oczekiwania wobec siebie (nadnaturalne, bo nie jesteśmy robotami, tylko zwykłymi ludźmi), które w dodatku są nie do spełnienia (zaczniesz się coraz bardziej męczyć, aż wreszcie przestaniesz być w stanie spełniać je wszystkie) to coś, co pozbawi Cię szansy na bycie szczęśliwym, ponieważ ciągle z tyłu głowy będziesz miała świadomość całego szeregu porażek w tej kwestii, które są nieuniknione. Pewnie pamiętasz cytat, który zawarłem w kilku moich wpisach:
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i o swoje własne uczucia. Poświęcać się temu, co sprawia przyjemność. Ja zapisuję rano, co mam zrobić. A chwilę potem skreślam połowę. To bardzo ważne, by siebie samego nie nastawiać na dzień czy na całe życie tak ambitnie, że niepowodzenie będzie nieuniknione. Jeśli człowiek chce za dużo osiągnąć, zaplanować, zrealizować, to jest stale z siebie niezadowolony. A może po to, by być z siebie zadowolonym, wystarczy robić rzeczy które są potrzebne, godziwe, warte, dobre, bez wymagania od siebie więcej, niż można osiągnąć."

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty