vanitas vanitatum et omnia vanitas
I never came to the beach or stood by the ocean
I never sat by the shore under the sun with my feet in the sand
But you brought me here and I'm happy that you did
'Cause now I'm as free as birds catching the wind
I never sat by the shore under the sun with my feet in the sand
But you brought me here and I'm happy that you did
'Cause now I'm as free as birds catching the wind
But here I am
Next to you
The sky is more blue
In Malibu
Next to you
The sky is more blue
In Malibu
Dzisiaj mija ostatni dzień w T. Dwa miesiące w tym miejscu tak szybko minęły.. Zanim się obejrzałam, już zostawiam team, z którym pracowałam tyle czasu i wracam do mojej warszawskiej ekipy. Kto by pomyślał? Do tego za 3 dni lecę do Hiszpanii. Nadal nie mogę w to uwierzyć, a kiedy tylko o tym myślę, to zaczynam mieć łzy w oczach. To naprawdę jest moje wielkie marzenie i nie jestem w stanie uwierzyć, że ono naprawdę się spełni. Będę w Barcelonie! W Walencji! Nad Morzem Śródziemnym! Wszędzie! Cudownie! ACH!
Od października wracam na studia, drugi rok będzie niestety o wiele trudniejszy od pierwszego. Wszystko po hiszpańsku, zero polskiego. I właśnie dlatego tak się cieszę, że spędzę 10 dni w tym cudownym miejscu (Hiszpanii). Będę mogła popróbować tam języka, bo nie będę miała innego wyboru! Ach, jak cudownie cudownie cudownie!
Panicznie boję się lecieć samolotem i nie mogę jakoś tego przeżyć, że będę kilka tysięcy metrów nad ziemią. Ale ma być cudownie, tak? O jeny!
Czuję, że te wakacje wiele zmieniły. Myślę o wszystkim w inny sposób. Z jednej strony cieszę się, że stąd wyjeżdżam, a z drugiej... Trochę mi przykro. Przyzwyczaiłam się. Ach, no i od października nowe doświadczenia. Umowa o pracę, życie w akademiku. Jak będzie? Czy sobie poradzę? Czy może zapadnę się w sobie?
Wiecie, jakie jest najgorsze uczucie? Bezradność. Ten moment, w którym uświadamiasz sobie, że nie możesz zrobić nic, żeby zmienić to, co chciałbyś zmienić. Chwila, w której dociera do Ciebie, że nieważne jaką decyzję podejmiesz, będzie ona zła.
Boże, odcięłam się od przeszłości tak bardzo, jak tylko potrafiłam. Dlaczego więc wciąż pojawia się we mnie ten niepokój? Chciałabym, żeby po prostu było dobrze... Wydawało mi się, że mi się uda, że dam radę sobie ze wszystkim. Ale... To wszystko mnie przerasta. Przerasta mnie moja bezradność. Nie wiem, co robić. Chce mi się płakać z bezsilności. I najgorsze, że właśnie w takich momentach wraca bezradność, a ja myślę o tym, jak bardzo byłam oszukiwana przez tyle lat. Jak wiele osób mnie oszukało i jak bardzo bezradna się czuję. I jak bardzo nie chcę, żeby ktokolwiek mi pomagał.
Brakuje mi. Brakuje mi wielu rzeczy, wielu osób. Mam wrażenie, że wszyscy płyną dalej, że wszyscy się zmienili, że wszyscy mają swoje ułożone życia. Ja też mam, jest cudownie. Ale... Ale są takie momenty, jak teraz, że sobie myślę... Nie, nigdy bym niczego nie zmieniła... Ale cierpię, cierpię, cierpię, że to wszystko przemija.
Co jest ze mną nie tak?
Kto mi to zrobił?
Kto mnie tak skrzywdził?
Te wieczory zawsze się tak kończą.
We łzach.
Ale hej.
Lecę do Hiszpanii!
To będą piękne dni.
Wiem to.
xx
Komentarze
Prześlij komentarz