nie mogę uwierzyć, że to się dzieje naprawdę

Jest godzina 22:49, a czuję, że tyle myśli mi się kotłuje w głowie. Właśnie dlatego tutaj się teraz pojawiam- bo gdzieś muszę je wylać. Przelać. Tchnąć życie w tę białą, wirtualną kartkę.

Wyjazd do Hiszpanii i związane z nim wspomnienia są bardzo mgliste. Już zapomniałam jak to jest czuć, że jest Ci za gorąco, słyszeć wszędzie hiszpański, nie przejmować się niczym, tylko zatapiać się w tym kraju jeszcze bardziej.
Teraz żyję z tygodnia na tydzień, nie odróżniam dni, jeden się zaczyna i po chwili już się kończy. Zajęcia, praca, Ty, sen i tak bez przerwy. Ostatnio doszła do tego pogoda. Ściana deszczu, porywisty wiatr spychający mnie na bok (minusy bycia chudą) i marznące dłonie. Za chwilę zostaniemy rzuceni w wir świątecznych bombek, choinek, sztucznego śniegu, Mikołajów kręcących główkami, a wcześniej niektórzy na jeden dzień przypomną sobie o swoich zmarłych krewnych.

Ja będę wtedy w jednym, a potem drugim pociągu, a potem najprawdopodobniej będę wpatrywała się z chmur gdzieś tam na światła miast. Wow, nie wierzę, że tak właśnie ostatnio wygląda moje życie.

Ale czuję się tak trochę... ciężko. Nie wiem, czy to ta jesienna aura sprawiła, że straciłam motywację do nauki wraz z nadejściem deszczu uderzającego o beton. Nie wiem, jest to możliwe. A jednak, ciężko mi się siedzi na zajęciach. Fakt, wszystko jest całkowicie po hiszpańsku, a to naprawdę może utrudnić odbiór. Przynajmniej w pracy idzie mi dobrze. Siedzę tam, robię kawę, biegam, obsługuję klientów, potem sprzątam, a potem okazuje się, że już wracam do domu, bo kolejny dzień za mną. I tak bez przerwy.

Wiecie, czuję się jak w jakimś filmie. W ciągu 3 miesięcy zaliczę 4 kraje, a to chyba więcej niż przez ostatnie 20 lat. Nie żartuję. Nagle moje marzenie się spełnia i zwiedzam kraje, których zobaczenie nie tylko na ekranie komputera, wydawało mi się tak nierealne. I nadal takie mi się wydaje. Nie mogę w to uwierzyć. Nie mogę uwierzyć w to, że robię to, o czym marzyłam. I to wszystko z moim ukochanym. Z miłością mojego życia.

Nie, żebym się stresowała. Nie, żebym o tym myślała, ale co jeśli? Co jeśli tak? Co wtedy będzie ze mną? Jak potoczy się moje życie, jeśli tak? Tak tylko o tym myślę. Czy to może się stać? Czy już za chwilę będę tego pewna? Nie ma co myśleć. Po co żyć przyszłością. Ale co jeśli? Och, jeśli tak, to znaczy, że miłość jest piękna.

xx

Komentarze

Popularne posty