Dzisiaj jakoś ciężej mi się oddycha. Nie wiem. Mam gorszy dzień. Pomimo tego, że minęły dwa lata, to nagle to do mnie jakoś dzisiaj wraca.

Ostatnio mi ciezej, bo mysle tez o styczniu. O koszmarze, ktory wtedy przezywalam. Mysle o niej, jak sie zmienia, o jej chorobie. Mysle o tym, ze chciala sie zabic i chciala mnie zostawic sama.

Dzisiaj jakos czuje sie samotna.

Musze przyznac, ze sekretnie kochalam ten bol.


Our love was stronger than your pride
Beyond your darkness, I'm your light
Oh, if you get deep, you touch my mind
If you get deep, you touch my mind
Baptize your tears and dry your eyes

 Samotno mi.

Mam wiecej, niz moglabym chciec. Mam milosc, mam czteropokojowe mieszkanie w Warszawie, mam rodzine, zaraz pisze licencjat.

Rany, kiedy Cie wtedy zobaczylam.

Co dzisiaj ze mna jest?

Jakby nagle wszystko sie obrocilo przeciwko mnie.

***

Nawet nie wiem kiedy to było. Jednak wiem, że dzisiaj trapi mnie co innego. Od jakiegoś czasu jestem w ciągłym stresie. Mam tyle rzeczy na głowie, że po 2 tygodniach nauki znowu jestem zmęczona. Do tego egzamin na prawo jazdy, do tego decyzja o wyjeździe za granicę za 5 miesięcy, której tak bardzo się boję, a która jednocześnie mnie tak ekscytuje. Do tego mam przed oczami moją miłość, moje kochanie i zastanawiam się, jak ja wytrzymam, nie widząc go codziennie, nie czując jego skóry przy zasypianiu, nie widząc jego spojrzenia, nawet w środku nocy. Rany.
Ja nigdy w życiu nie byłam sama. Nie umiem być sama. Nie wiem co to znaczy. Zawsze się strasznie tego bałam, nawet teraz boję się zostawać sama w domu, a kiedy on wyjeżdża to śpię z włączoną lampką. Nigdy nie mieszkałam sama. Jak poradzę sobie sama, w kraju, w którym nigdy nie mieszkałam, bez nikogo bliskiego, przez 5 miesięcy? Tak, muszę przyznać, że panikuję, chociaż został jeszcze rok.
Do tego to głupie prawo jazdy, które zaprząta mi głowę, cały czas. Nie mogę się uspokoić, po prostu odnoszę wrażenie, że go mogę nie zdać. Ale to chyba tak ze mną jest, że z góry przyjmuję ten negatywny scenariusz.
Do tego dzieje się jeszcze milion innych różnych rzeczy i ja totalnie nie umiem sobie z tym radzić. Jakim cudem w tak kruchym ciele może się zmieścić tyle negatywnych emocji? I tych pozytywnych? I tych neutralnych? Tyle emocji? Jakim cudem?
Chciałabym móc już być spokojna, móc wtulić się w Ciebie, o niczym nie myśleć, zanurzyć się w planach na przyszłość. Ale wtedy myślę o tym, że przez pół roku nie będę mogła tego zrobić.

Komentarze

Popularne posty