fuck reality
11 dni do wyprowadzki. Nie żebym przeżywała, w końcu potem czeka mnie 6 cudownych dni przed otchłanią rozpaczy (robię zakłady o to, przez ile dni będę płakać z tęsknoty).
Jestem w 1/3 sesji i uwaga, mam za sobą:
-spóźnienie się 20 minut na jeden z najważniejszych egzaminów na całym pierwszym roku
-zaliczenie przedmiotu, z którego w pierwszym semestrze miałam poprawkę
-zdanie jednego na 4, chociaż uczyłam się dopiero w dzień samego zaliczenia (tak naprawdę to się nie uczyłam)
Za miesiąc skończę 20 lat, wiecie? Wiecie, wiecie. Myślę o tym ostatnio. O moim nastoletnim życiu. 20 lat. To 1/3 mojego życia. Dosyć dobijający fakt.
Jestem w 1/3 sesji i uwaga, mam za sobą:
-spóźnienie się 20 minut na jeden z najważniejszych egzaminów na całym pierwszym roku
-zaliczenie przedmiotu, z którego w pierwszym semestrze miałam poprawkę
-zdanie jednego na 4, chociaż uczyłam się dopiero w dzień samego zaliczenia (tak naprawdę to się nie uczyłam)
Za miesiąc skończę 20 lat, wiecie? Wiecie, wiecie. Myślę o tym ostatnio. O moim nastoletnim życiu. 20 lat. To 1/3 mojego życia. Dosyć dobijający fakt.
***
Ten rok przemknął mi między palcami. Ostatnie miesiące to bieganie nieustannie między pracą, studiami i... tak. Ten okres od stycznia można opisać jednym słowem: zmęczenie. Nieustanne, nieustanne zmęczenie. Nieważne ile kawy wypiję, ile będę spać, jestem zmęczona. Jestem zmęczona studiami, pracą, egzaminami, problemami. Tylko w te (ostatnio liczne) wieczory jestem spokojniejsza, kiedy mnie obejmuje i gdy mogę zasnąć i chociaż chwilę być spokojna.
Oczywiście ostatnio więcej problemów, mój układ trawienny nie współpracuje i jest gorzej niż było dwa lata temu. Oddam żołądek i jelita, ktoś chętny? Mi przysparzają tylko ból. Gastroskopia sprzed dwóch dni- koszmar. Nigdy, nigdy, nigdy więcej.
Mam pomysły na sztukę, ale tak, zmęczenie zmęczenie zmęczenie. Chciałabym, żeby już było po wszystkim.
xx
Komentarze
Prześlij komentarz