weź głęboki wdech
więc tak, jak to pisałam dwa wpisy temu, dzisiaj spędzę na noc na fioletowej sofie, która stała się moim łóżkiem. moje hiszpańskie poradniki porozkładane na półkach, moje ubrania złożone w kostkę w szafie w drugim pokoju, moje płaszczyki powieszone w przedpokoju. tylko kilka rzeczy nie ma jeszcze swojego miejsca w tym domu, ale dzisiejszego wieczora, kiedy to wszystko ogarnę, będę mogła powiedzieć: jestem oficjalnie Warszawianką, przynajmniej nas te kilka lat, przynajmniej tak planuję, bo co życie mi przyniesie.. cóż, różnie to bywa.
zatem pożegnałam Toruń i było mi naprawdę ciężko. w sumie to nie spodziewałam się, że przyjmę to z jednej strony tak dobrze, a z drugiej- tak źle. rozpłakałam się w wielu momentach, ale tak właśnie musi być. w którymś momencie odchodzisz z domu i zaczynasz odpowiadać sam za siebie.
szczerze? kompletnie siebie nie widzę w roli tej dorosłej.
i mean, kompletnie. ja płacąca rachunki? ja robiąca cokolwiekcorobiądorośliludzie? niezbyt. no, ale mam nadzieję, że jednak nie okażę się taka tępa i sobie poradzę. bo kto jak nie ja? zresztą. nie będę sama. wow, to ważna rzecz. muszę pamiętać, że nigdy nie jestem sama. a tak często o tym zapominam..
mój telefon nagle odżył. wiele rzeczy odżyło. nawet moja miłość. jakie to życie jest śmieszne.
przyjechałam tu i zachorowałam. wszystko mnie boli, boję się, że jutro obudzę się z gorączką i bez głosu. a jeszcze mam tyle na głowie. ale hej, nic się nie zmieniło. ja- wiecznie zajęta, biegająca z jednego miejsca do drugiego. całe życie coś robię muszę tylko pamiętać, żeby nie przestać przypadkiem oddychać.
czuję się jednak zbyt.. zbytnietak, żeby dokończyć ten wpis.
więc pozostawię go w takiej właśnie formie.
pierwszy wpis po przeprowadzce- done.
trzymajcie za mnie kciuki,
Priim wyrusza na podbój stolicy
zatem pożegnałam Toruń i było mi naprawdę ciężko. w sumie to nie spodziewałam się, że przyjmę to z jednej strony tak dobrze, a z drugiej- tak źle. rozpłakałam się w wielu momentach, ale tak właśnie musi być. w którymś momencie odchodzisz z domu i zaczynasz odpowiadać sam za siebie.
szczerze? kompletnie siebie nie widzę w roli tej dorosłej.
i mean, kompletnie. ja płacąca rachunki? ja robiąca cokolwiekcorobiądorośliludzie? niezbyt. no, ale mam nadzieję, że jednak nie okażę się taka tępa i sobie poradzę. bo kto jak nie ja? zresztą. nie będę sama. wow, to ważna rzecz. muszę pamiętać, że nigdy nie jestem sama. a tak często o tym zapominam..
mój telefon nagle odżył. wiele rzeczy odżyło. nawet moja miłość. jakie to życie jest śmieszne.
przyjechałam tu i zachorowałam. wszystko mnie boli, boję się, że jutro obudzę się z gorączką i bez głosu. a jeszcze mam tyle na głowie. ale hej, nic się nie zmieniło. ja- wiecznie zajęta, biegająca z jednego miejsca do drugiego. całe życie coś robię muszę tylko pamiętać, żeby nie przestać przypadkiem oddychać.
czuję się jednak zbyt.. zbytnietak, żeby dokończyć ten wpis.
więc pozostawię go w takiej właśnie formie.
pierwszy wpis po przeprowadzce- done.
trzymajcie za mnie kciuki,
Priim wyrusza na podbój stolicy
Komentarze
Prześlij komentarz