jestem tuż obok Ciebie.

więc dlaczego mnie każesz?


weekend. może, dzięki Ci. w końcu weekend. myślisz, że będzie wolny? już od dawna wolny weekend nie dotyczy mojego życia. zdecydowanie nie. już zapomniałam co to. jutro dodatkowy polski, będzie trzeba się nauczyć na hiszpański na poniedziałek. tak bardzo chciałam zrobić to wcześniej, a nie na ostatnią chwilę, ale jak zwykle- nie mam czasu. ciągle się gdzieś śpieszę, gdzieś biegnę, jem jabłko w przelocie, piję hektolitry kawy (głównie zbożowej, próbuję oszukiwać mózg), spędzam w domu może z godzinę na dzień. dużo śpię. przesypiam pierwsze godziny lekcyjne, dźwięk budzika wzbudza mnie uczucie rozpaczy i bezradności. zdecydowanie potrzebuję wolnego, a jeszcze bardziej potrzebuję końca tego szaleństwa. będzie maj, będzie piękna pogoda, a ja będę miała wolne. w końcu wolne. OCZYWIŚCIE nie na długo, bo przecież od czerwca zamierzam iść do pracy i wycisnąć tam jak najwięcej pieniędzy, żeby potem móc się utrzymać na pierwszych miesiącach studiowania w stolicy. serio, będę tam mieszkać? nikt nie wierzy.

wiecznie zabiegana Priim- obraz kobiety XXI wieku
zatem.. ruszam do przodu. mozolnie, powoli. minęły już prawie 2 miesiące. przez moment jakby poczułam, że wszystko wraca do normy. siedziałam na tym komicznie niskim ogrodzeniu, nawet zimno mi wtedy jakoś szczególnie nie doskwierało, chociaż z każdą minutą odczuwałam skutki ubrania sukienki i cienkich rajstop. siedziałam i płakałam. ale czułam. czułam, że jest dobrze, że już od teraz będzie wszystko dobrze. a potem podjęłam kilka decyzji i zostałam ukarana. i może kara jest nieświadome dawana. ale ten ból po nocach, zwinięta, pod kołdrą, ze ściśniętymi pięściami. 


moje największe marzenie w przeciągu dosłownie kilku minut legło w gruzach. nie będę tym, kim chcę. bo Ci wszyscy ludzie się bawią zmienianie zasad, nie zważając na to, że czasem warto pomyśleć logicznie. więc aktualnie tkwię w otchłani rozpaczy, że będę musiała wcielić w życie plan B. może się przyzwyczaję?



If I was young, I'd flee this town 
I'd bury my dreams underground 
As did I, we drink to die, we drink tonight

właśnie wyłączył mi się komputer.
ale wpis został.
ale się tak przestraszyłam, że go kończę.

https://www.youtube.com/watch?v=0g0Xvz_INb8 
Allman Brown. przyjemny. niektórym może się spodobać.
podobno rzadko nie podoba się to, co puszczam.
bądź.

xx





 

Komentarze

Popularne posty